Małe jest piękne…

listopad 3, 2007

…małe jest zwinne, małe potrafi szybko reagować. To bardzo cenna zaleta w przypadku przedsiębiorstw, które w ciągu kilku dni mogą odpowiedzieć na zapotrzebowanie rynku, wyprzedzając wielką korporację, w której wiele procesów (włącznie z decyzyjnymi — “Czy my to w ogóle chcemy robić?”) może zajmować długie miesiące.

Problem w tym, że zwinność nie skaluje się łatwo. W pewnym momencie rozwoju obrasta się tłuszczem, który spowalnia ruchy. Organizacja robi się stabilna, przewidywalna, ale również ociężała.

Nie wiem, czy można rozrastać się dynamicznie, a jednocześnie pozostać lekkim i elastycznym? Być może jest to kwestia odpowiedniej organizacji, być może niektórym udaje podeprzeć się np. odpowiednim finansowaniem i wyrzucaniem tłuszczu na zewnątrz, jak zbędnego balastu?

Z zainteresowaniem będę śledził nadchodzące miesiące, w czasie których „małe i zwinne” będzie zderzało się w naszej firmie z „korporacyjnym, procesowym i proceduralnym”.

Zmiana warty

czerwiec 21, 2007

Stary dyrektor odszedł–może i miał swoje wady, może nie do końca się dogadywaliśmy, ale przynajmniej wiadomo było, jak z nim pracować. Przyszła nowa osoba i–jak zwykle w takich przypadkach–jest tych kilka tygodni, kiedy nie do końca wiadomo, jak daleko można się posunąć i jak ten człowiek zareaguje w określonych sytuacjach i jaki narzuci styl.

Jestem trochę zaskoczony, ale w pozytywnym sensie. Genialne rzeczy, które widzę u nowego dyrektora po pierwszych tygodniach:

  1. Dokładnie w momencie, kiedy zastanawiałem się, czy tak jak inni wparuje jak tornado, dopóki nie dostanie stu siedemdziesięciu spraw do pilnowania, on podzielił się zakresem obowiązków i umocnił swoich zastępców. Wierzę, że dzięki temu sam będzie skuteczniejszy, a jego sukces to również nasz sukces.
  2. Organizacja i porządek w codziennym chaosie: podoba mi się, jak organizuje spotkania wymuszając stosowanie agendy oraz punktualność; jak porządkuje granice odpowiedzialności poszczególnych zespołów.

Wygląda na to, że to będzie w końcu ten rodzaj wsparcia ze strony senior management, którego potrzebujemy :)

Spotkania

marzec 29, 2007

Drucker napisał kiedyś, że spotkania są objawem złej organizacji.

Znak ostrzegawczy numer jeden: dostajesz zaproszenie na spotkanie, ale bez agendy. Na pytanie o planowany przebieg spotkania nie dostajesz odpowiedzi lub dostajesz odpowiedź typu “omówienie kwestii …”. Oznacza to zazwyczaj, że ktoś ma problem typu “nie wiem, czego chcę, więc przyjdźcie i zróbcie coś”. Spotkania tego typu zazwyczaj rozłażą się w wielu różnych kierunkach, są nudne i bezładne.

Znak ostrzegawczy numer dwa: wysyłasz agendę, której druga strona nie potwierdza. Jeśli jesteś w stanie narzucić własny plan – dobrze dla ciebie. Gorzej jeśli druga strona dominuje i dopiero na spotkaniu wyjawia prawdziwe intencje, uniemożliwiając ci odpowiednie przygotowanie, czasami nawet próbując udowodnić brak kompetencji.

Znak ostrzegawczy numer trzy: przychodzisz na spotkanie i po piętnastu minutach czekania dowiadujesz się, że musisz poczekać kolejny kwadrans. Najwyraźniej druga strona jest nieprzygotowana i nie szanuje twojego czasu.

Wszystkie te trzy rzeczy spotkały mnie dziś, a mimo tego nie uciekłem – szef kazał zostać. Czasami jedyne, co możesz zrobić, to stać i patrzeć, jak świat zmierza w złym kierunku. Nie jest to miłe uczucie.