Strategie przeżycia
maj 27, 2008
Przeżycie w biurowej dżungli jest sprawą życia i śmierci. Z pewnością jest to problem zbyt ważny, by pozostawić go przypadkowi; tutaj zdecydowanie potrzebne jest uporządkowane podejście, niemalże metodyczne.
Ostatnio wypracowałem trzy strategie, których użycie znacząco upraszcza życie, a czasami jest wręcz niezbędne, by przetrwać kolejny dzień w korporacji.
Strategia “Jestem na nie”
Zwana również asertywnością ekstremalną. Polega na negowaniu wszystkiego z założenia. Bez względu na rodzaj problemu, propozycji, projektu, itd. – nie zgadzam się, nie przyjmuję, nie podejmuję się. Trochę jak w Brunecie wieczorową porą – “Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem”. Podstawą strategii jest założenie, że brak asertywności prowadzi do nadmiernego obciążenia pracą (która w większości przypadków sprowadza się do sprzątania cudzego brudu i rozwiązywania problemów innych ludzi).
Uwaga! Z oczywistych względów strategia ta nie jest zalecana w kontaktach z szefem.
Strategia NMP
NMP = Nie Mój Problem.
Nie ma sensu przejmować się wszystkim, co się dzieje dookoła. Czasami problemy nas przerastają, ale na szczęście nie są to nasze problemy. Dzięki Bogu nie muszę zbawiać świata (o ile nie jest to wpisane w zakres obowiązków).
Tak, w pewnym sensie NMP jest strategią ograniczania kręgu zainteresowania.
Strategia “Możesz mi skoczyć”.
Wykorzystywana w kontaktach ze współpracownikami (zazwyczaj z innych komórek organizacyjnych), którzy nie do końca rozumieją albo problem, albo relacje, albo formalne zależności. Do pewnego momentu mogę tolerować fanaberie, chamskie zachowania, dziwne żądania albo nieuzasadnione pretensje. Uodparniam się jednak po przekroczeniu magicznego punktu krytycznego. A później… “Zostałeś wysłuchany, a teraz robimy po mojemu. Jeśli ci się nie podoba – mój przełożony urzęduje w gabinecie numer X. Możesz mi skoczyć.”